Sztuczna inteligencja może dziś przygotować streszczenie dokumentów, przeanalizować tysiące danych, zaproponować pytania do wywiadu, opracować szkic artykułu, a nawet wygenerować głos i wizerunek wirtualnego prezentera. Dla redakcji oznacza to dużą oszczędność czasu, ale jednocześnie rodzi zasadnicze pytanie: czy AI może samodzielnie tworzyć materiały prasowe i zastąpić dziennikarza, a jeżeli opublikowana informacja okaże się nieprawdziwa lub naruszy czyjeś dobra osobiste – kto za nią odpowiada?
Problem jest szczególnie aktualny od 2 sierpnia 2026 r., ponieważ od tego dnia co do zasady stosuje się unijny Akt w sprawie sztucznej inteligencji, czyli AI Act. Rozporządzenie wprowadza m.in. obowiązki dotyczące transparentności treści wygenerowanych lub zmodyfikowanych przez AI.
Najważniejsza praktyczna zasada pozostaje jednak stosunkowo prosta: AI może wspierać pracę redakcji, ale odpowiedzialności za decyzję o publikacji nie można przerzucić na algorytm. Im większy jest udział sztucznej inteligencji w przygotowaniu materiału, tym ważniejsze stają się rzeczywista kontrola dziennikarza, weryfikacja faktów i świadoma decyzja redakcyjna.
Czy sztuczna inteligencja może być dziennikarzem?
Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba najpierw sięgnąć do Prawa prasowego. Ustawa nie definiuje dziennikarza przez rodzaj używanego sprzętu ani sposób przygotowywania tekstu. Kluczowe jest natomiast to, kto wykonuje działalność dziennikarską.
Zgodnie z art. 7 ust. 2 pkt 5 ustawy z 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe:
„dziennikarzem jest osoba zajmująca się redagowaniem, tworzeniem lub przygotowywaniem materiałów prasowych, pozostająca w stosunku pracy z redakcją albo zajmująca się taką działalnością na rzecz i z upoważnienia redakcji;”
To właśnie słowo „osoba” ma zasadnicze znaczenie. Obecne prawo nie nadaje systemowi AI statusu osoby fizycznej, osoby prawnej ani odrębnego podmiotu wyposażonego w prawa i obowiązki. Model językowy nie może więc zostać zatrudniony jako dziennikarz, nie może wykonywać zawodu we własnym imieniu i nie ponosi odpowiedzialności za swoją „decyzję” o napisaniu lub opublikowaniu materiału.
Prawo prasowe dodatkowo wskazuje, że prasą są nie tylko określone publikacje, lecz również „zespoły ludzi i poszczególne osoby zajmujące się działalnością dziennikarską”.
W praktyce oznacza to, że nawet bardzo zaawansowany system, który samodzielnie wyszukuje wiadomości, układa teksty, wybiera nagłówki i generuje nagrania, nie staje się z tego powodu dziennikarzem.
Może natomiast być narzędziem dziennikarza – podobnie jak wyszukiwarka, program do analizy danych, edytor tekstu czy system tłumaczeniowy, choć oczywiście zakres autonomii współczesnej AI jest znacznie większy.
Czy tekst napisany przez AI jest materiałem prasowym?
Tu sytuacja jest bardziej złożona.
Prawo prasowe zawiera bardzo szeroką definicję materiału prasowego. Art. 7 ust. 2 pkt 4 stanowi:
„materiałem prasowym jest każdy opublikowany lub przekazany do opublikowania w prasie tekst albo obraz o charakterze informacyjnym, publicystycznym, dokumentalnym lub innym, niezależnie od środków przekazu, rodzaju, formy, przeznaczenia czy autorstwa;”
Na pierwszy rzut oka można więc powiedzieć: skoro ustawa posługuje się sformułowaniem „niezależnie od (…) autorstwa”, to nie ma znaczenia, czy tekst przygotował człowiek, czy system AI.
Nie należy jednak analizować tej definicji w oderwaniu od pozostałych przepisów Prawa prasowego.
Przepisy zakładają bowiem istnienie ludzkiego procesu redakcyjnego. Redaktor jest dziennikarzem, który decyduje lub współdecyduje o publikacji materiałów prasowych, natomiast redakcja jest jednostką organizującą proces zbierania, oceniania i opracowywania materiałów przeznaczonych do publikacji.
Dlatego istotne jest rozróżnienie dwóch sytuacji.
Pierwsza sytuacja: AI przygotowuje szkic artykułu, ale następnie dziennikarz sprawdza fakty, poprawia błędy, ocenia ryzyka prawne i ostatecznie podejmuje decyzję o przekazaniu materiału do publikacji.
W takim przypadku sztuczna inteligencja pełni rolę narzędzia, a materiał zostaje włączony do normalnego procesu redakcyjnego.
Druga sytuacja: system AI sam wyszukuje informacje, generuje artykuł i automatycznie publikuje go na portalu bez jakiejkolwiek kontroli człowieka.
W tym wariancie pojawia się poważny problem prawny, ponieważ odpada element rzeczywistej decyzji dziennikarskiej i redakcyjnej. Opracowanie będące podstawą niniejszego poradnika przyjmuje w tym zakresie stanowisko, że treść samodzielnie wygenerowana przez AI uzyskuje właściwy status publikacyjny dopiero po weryfikacji i akceptacji przez kompetentnego redaktora.
Zwróć uwagę, że Prawo prasowe nie zawiera przepisu, który dosłownie mówi: „tekst AI nie jest materiałem prasowym”. Jest to wniosek wynikający z łącznej interpretacji przepisów dotyczących dziennikarza, redaktora, działalności prasowej i odpowiedzialności za publikację.
Dla wydawcy bezpieczne rozwiązanie jest więc jasne: nie należy budować procesu publikacyjnego w taki sposób, aby ostateczną decyzję o publikacji podejmował wyłącznie system AI.
Dziennikarz korzystający z AI nadal musi sprawdzać informacje
Użycie ChatGPT, innego modelu językowego czy automatycznego generatora wiadomości nie zwalnia dziennikarza z podstawowych obowiązków zawodowych.
Art. 12 ust. 1 pkt 1–3 Prawa prasowego stanowi, że dziennikarz jest obowiązany:
„1) zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło;
2) chronić dobra osobiste, a ponadto interesy działających w dobrej wierze informatorów i innych osób, które okazują mu zaufanie;
3) dbać o poprawność języka i unikać używania wulgaryzmów.”
Jeżeli więc model językowy poda nazwisko niewłaściwej osoby, wymyśli cytat, błędnie odczyta orzeczenie albo przypisze przedsiębiorcy nieistniejące postępowanie sądowe, dziennikarz nie może bronić się twierdzeniem: „taką odpowiedź wygenerowała sztuczna inteligencja”.
Odpowiedź AI jest punktem wyjścia do pracy, a nie źródłem zwalniającym z weryfikacji.
W praktyce przed publikacją materiału przygotowanego przy istotnym udziale AI warto co najmniej:
- sprawdzić nazwiska, nazwy firm, daty i kwoty;
- zweryfikować cytaty w źródle pierwotnym;
- otworzyć wskazane przez AI przepisy i orzeczenia;
- upewnić się, że wskazane wyroki rzeczywiście istnieją i dotyczą opisywanej kwestii;
- sprawdzić, czy materiał nie zawiera informacji naruszających prywatność lub dobra osobiste;
- zweryfikować zdjęcia, nagrania i inne materiały multimedialne;
- ocenić, czy AI nie połączyła prawdziwych informacji w prowadzący do fałszywego wniosku sposób.
Szczególnie niebezpieczne jest korzystanie z AI w materiałach dotyczących zarzutów karnych, sporów gospodarczych, stanu zdrowia, życia prywatnego albo reputacji konkretnych osób i przedsiębiorstw.
Przykład: AI pomyliło przedsiębiorców o podobnych nazwiskach
Redakcja lokalnego portalu przygotowuje artykuł o kontroli przeprowadzonej w jednej z firm transportowych. Dziennikarz prosi model AI o przygotowanie krótkiego podsumowania na podstawie kilku dokumentów.
System generuje informację, że właścicielem przedsiębiorstwa jest Marek Nowicki, choć dokumenty dotyczą w rzeczywistości spółki kierowanej przez Marcina Nowaka.
Redaktor publikuje tekst bez sprawdzenia danych. Artykuł pojawia się wysoko w wynikach wyszukiwania i może sugerować, że Marek Nowicki był związany z nieprawidłowościami, z którymi w rzeczywistości nie miał nic wspólnego.
Fakt, że pomyłkę spowodował model AI, nie powoduje automatycznego przeniesienia odpowiedzialności na dostawcę narzędzia. Z punktu widzenia prawa prasowego kluczowe znaczenie ma to, kto doprowadził do publikacji i kto odpowiadał za proces redakcyjny.
To właśnie dlatego kontrola człowieka powinna być rzeczywista, a nie pozorna.
Kto odpowiada za artykuł przygotowany przez sztuczną inteligencję?
Sztuczna inteligencja nie posiada obecnie własnej podmiotowości prawnej, z której wynikałaby możliwość ponoszenia odpowiedzialności za publikację.
Nie można więc skutecznie pozwać modelu językowego o ochronę dóbr osobistych albo żądać od algorytmu zapłaty zadośćuczynienia.
Prawo prasowe wskazuje natomiast konkretne osoby związane z publikacją.
Art. 38 ust. 1 ustawy stanowi:
„Odpowiedzialność cywilną za naruszenie prawa spowodowane opublikowaniem materiału prasowego ponoszą autor, redaktor lub inna osoba, którzy spowodowali opublikowanie tego materiału; nie wyłącza to odpowiedzialności wydawcy. W zakresie odpowiedzialności majątkowej odpowiedzialność tych osób jest solidarna.”
Oznacza to, że w zależności od okoliczności odpowiedzialność może dotyczyć m.in.:
autora materiału,
redaktora,
innej osoby, która spowodowała publikację,
wydawcy.
Jeżeli kilka osób odpowiada majątkowo, ich odpowiedzialność może mieć charakter solidarny.
Z perspektywy redakcji nie wystarczy więc stworzyć procedury, zgodnie z którą „za artykuł odpowiada AI”. Taki zapis nie usuwa odpowiedzialności podmiotów, które w rzeczywistości podjęły decyzję o publikacji.
Czy odpowiedzialność powinien ponosić autor promptu?
To jedno z najbardziej praktycznych pytań.
Samo wpisanie promptu nie oznacza jeszcze automatycznie, że jego autor odpowiada za wszystko, co następnie wygeneruje system. Trzeba zbadać cały proces prowadzący do publikacji.
Inaczej będzie wyglądała sytuacja osoby, która poprosiła AI o przygotowanie propozycji pięciu tytułów, a inaczej osoby, która:
- zleciła AI napisanie całego materiału,
- nie sprawdziła wyniku,
- zaakceptowała go,
- samodzielnie skierowała do publikacji.
W drugim przypadku związek człowieka z publikacją jest oczywiście znacznie silniejszy.
Praktycznie można więc przyjąć zasadę: im większa kontrola człowieka nad wykorzystaniem i publikacją wygenerowanej treści, tym trudniej traktować AI jako coś więcej niż narzędzie użyte przez tę osobę.
Przykład: automatyczny portal finansowy publikuje błędną wiadomość
Wydawca portalu „Finanse24” wdrożył system automatycznie generujący wiadomości na podstawie komunikatów giełdowych. Program działa bez zatwierdzania tekstów przez redaktora.
Po błędnym odczytaniu danych AI publikuje informację, że spółka Baltic Energia S.A. poniosła 14 mln zł straty, podczas gdy dokument mówił o 14 mln zł zysku.
Informacja szybko zaczyna być cytowana przez użytkowników mediów społecznościowych.
Wydawca nie może skutecznie rozwiązać problemu poprzez stwierdzenie, że „nikt z redakcji nie napisał tej wiadomości”. To właśnie brak ludzkiej kontroli jest jednym z najważniejszych ryzyk takiego modelu działania.
Bezpieczniejszy proces powinien przewidywać, że materiał przygotowany automatycznie trafia do osoby, która:
- otwiera dokument źródłowy,
- porównuje najważniejsze wartości,
- ocenia znaczenie informacji,
- zatwierdza publikację,
- pozostawia ślad dokonanej weryfikacji.
Czy AI może być autorem w rozumieniu prawa autorskiego?
Prawo prasowe i prawo autorskie to dwie różne kwestie. Tekst może funkcjonować w działalności prasowej, a jednocześnie powstaje pytanie, czy jest utworem chronionym przez prawo autorskie.
Art. 1 ust. 1 ustawy z 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych stanowi:
„Przedmiotem prawa autorskiego jest każdy przejaw działalności twórczej o indywidualnym charakterze, ustalony w jakiejkolwiek postaci, niezależnie od wartości, przeznaczenia i sposobu wyrażenia (utwór).”
W opracowaniu będącym podstawą tego poradnika przyjęto, zgodnie z dominującym stanowiskiem prezentowanym w polskiej doktrynie, że rezultat wygenerowany autonomicznie przez sztuczną inteligencję bez twórczego wkładu człowieka nie jest utworem AI w takim znaczeniu, że sama AI staje się jego twórcą i nabywa prawa autorskie.
Sztuczna inteligencja nie jest bowiem podmiotem praw autorskich.
Nie oznacza to jednak, że każdy artykuł przygotowany przy użyciu AI automatycznie pozostaje poza ochroną prawa autorskiego.
Jeżeli człowiek wykorzystuje AI jedynie pomocniczo, a następnie samodzielnie dobiera argumentację, strukturę, język, przykłady, dokonuje rozbudowanych zmian i podejmuje twórcze decyzje, ostateczna treść może zawierać chroniony wkład człowieka.
Dlatego warto unikać uproszczenia: „tekst z AI nigdy nie jest chroniony prawem autorskim”. Prawidłowe pytanie brzmi raczej: jaki twórczy wkład człowieka znajduje się w konkretnym materiale?
AI Act w redakcji – kiedy trzeba ujawnić udział sztucznej inteligencji?
Od 2 sierpnia 2026 r. szczególnego znaczenia nabrał art. 50 AI Act, który reguluje obowiązki transparentności związane z określonymi treściami tworzonymi przez sztuczną inteligencję.
Dla redakcji szczególnie ważne są dwa przypadki.
Tekst AI dotyczący spraw leżących w interesie publicznym
Art. 50 ust. 4 AI Act przewiduje, że:
„Podmioty stosujące system AI, który generuje tekst publikowany w celu informowania społeczeństwa o sprawach leżących w interesie publicznym lub manipuluje takim tekstem, ujawniają, że tekst został sztucznie wygenerowany lub zmanipulowany.”
Przepis przewiduje jednak istotny wyjątek. Obowiązek ten nie znajduje zastosowania między innymi wtedy, gdy:
„treści wygenerowane przez AI zostały poddane weryfikacji przez człowieka lub kontroli redakcyjnej i gdy za publikację treści odpowiedzialność redakcyjną ponosi osoba fizyczna lub prawna.”
Dla profesjonalnej redakcji ma to ogromne znaczenie.
Jeżeli AI przygotowała projekt informacji o nowej ustawie, a dziennikarz:
- sprawdził tekst,
- porównał go z ustawą,
- zweryfikował dane,
- dokonał oceny redakcyjnej,
- a redakcja bierze odpowiedzialność za publikację,
to art. 50 ust. 4 przewiduje wyjątek od obowiązku ujawniania, że taki tekst został wygenerowany przez AI.
Nie oznacza to jednak, że redakcja nie może dobrowolnie informować o wykorzystaniu sztucznej inteligencji.
Wręcz przeciwnie – z punktu widzenia zaufania czytelników może to być rozsądna polityka redakcyjna.
Deepfake wymaga szczególnej ostrożności
Osobny obowiązek dotyczy systemów generujących lub manipulujących obrazem, dźwiękiem albo wideo w sposób prowadzący do powstania deepfake.
W takim przypadku podmiot stosujący AI powinien ujawnić, że materiał został sztucznie wygenerowany lub zmanipulowany. W przypadku dzieł lub programów o wyraźnie artystycznym, twórczym, satyrycznym, fikcyjnym lub podobnym charakterze sposób wykonania obowiązku jest łagodniejszy – informacja ma być przekazana tak, aby nie utrudniała odbioru utworu.
Przykładem może być materiał, w którym redakcja generuje realistyczne nagranie fikcyjnej wypowiedzi znanego przedsiębiorcy w celu zilustrowania problemu dezinformacji.
Nawet jeżeli materiał jest wyłącznie demonstracją, odbiorca powinien być w stanie rozpoznać, że nie ogląda prawdziwego nagrania tej osoby.
Czy po kontroli redakcyjnej warto mimo wszystko oznaczać korzystanie z AI?
Prawo określa minimalny poziom obowiązków, ale profesjonalna redakcja może stosować standard wyższy.
Opracowanie źródłowe odwołuje się w tym miejscu do Paryskiej karty AI i dziennikarstwa, która kładzie nacisk m.in. na zachowanie odpowiedzialności redakcji, przejrzystość stosowania AI, weryfikację pochodzenia materiałów oraz rozróżnianie treści autentycznych od syntetycznych.
Dlatego nawet gdy art. 50 AI Act nie nakazuje oznaczenia konkretnego artykułu, redakcja może przyjąć własną zasadę, przykładowo:
„Materiał został przygotowany przez redakcję przy wykorzystaniu narzędzi sztucznej inteligencji. Treść została zweryfikowana i zaakceptowana przez redaktora.”
Taka informacja nie musi oznaczać obniżenia wiarygodności materiału. Przeciwnie – może pokazywać, że wydawca kontroluje sposób wykorzystywania nowych technologii.
Jak powinna wyglądać bezpieczna procedura korzystania z AI w redakcji?
Największym błędem byłoby sprowadzenie całej polityki AI do jednego polecenia: „sprawdź tekst przed publikacją”.
Redakcja powinna ustalić, co właściwie oznacza sprawdzenie.
Praktyczna procedura może obejmować pięć etapów.
1. Ustal, do czego wolno używać AI
Można dopuścić np.:
- przygotowywanie konspektów,
- analizę dużych zbiorów danych,
- streszczanie dokumentów,
- propozycje tytułów,
- korektę językową,
- transkrypcję,
- porządkowanie materiałów źródłowych.
Większych ograniczeń mogą wymagać natomiast:
- artykuły zawierające zarzuty wobec konkretnych osób,
- materiały sądowe,
- informacje dotyczące zdrowia,
- treści o osobach małoletnich,
- publikacje oparte na danych poufnych,
- syntetyczne nagrania głosu i obrazu.
2. Nie traktuj odpowiedzi AI jako źródła
Jeżeli model twierdzi, że „zgodnie z wyrokiem Sądu Najwyższego z 17 maja 2024 r…”, dziennikarz powinien odnaleźć orzeczenie i przeczytać je w wiarygodnym źródle.
Model językowy może być narzędziem wyszukującym lub porządkującym informacje. Nie zastępuje źródła pierwotnego.
3. Wyznacz człowieka odpowiedzialnego za zatwierdzenie
Każdy istotny materiał wygenerowany przy użyciu AI powinien mieć osobę, która podejmuje finalną decyzję:
publikujemy – nie publikujemy.
Nie powinno istnieć pole odpowiedzialności określone jako „AI”.
4. Dokumentuj weryfikację przy materiałach wysokiego ryzyka
Przy szczególnie wrażliwych publikacjach warto zachować:
- dokumenty źródłowe,
- linki do baz urzędowych,
- wersję wygenerowaną przez AI,
- zmiany wprowadzone przez dziennikarza,
- informację o osobie zatwierdzającej tekst.
Może to mieć znaczenie, jeżeli później pojawi się zarzut braku szczególnej staranności.
5. Ustal zasady oznaczania AI
Redakcja powinna określić wcześniej, kiedy stosuje oznaczenia takie jak:
„stworzono przy użyciu AI”,
„grafika wygenerowana przez AI”,
„rekonstrukcja głosu wygenerowana komputerowo”,
„materiał syntetyczny – nie jest autentycznym nagraniem”.
Dzięki temu decyzje nie będą podejmowane przypadkowo dopiero po powstaniu kontrowersji.
Czy wirtualny prezenter AI może prowadzić serwis informacyjny?
Technicznie – tak. Prawnie trzeba jednak rozróżnić wygląd programu od odpowiedzialności za jego treść.
Redakcja może wykorzystać wygenerowaną komputerowo postać, która odczytuje informacje. Sam awatar nie staje się jednak dziennikarzem tylko dlatego, że wygląda jak człowiek i występuje w studiu.
Za nim powinien istnieć realny proces redakcyjny, w którym człowiek lub odpowiedzialny podmiot:
- wybiera temat,
- weryfikuje informacje,
- akceptuje scenariusz,
- kontroluje ostateczną treść,
- podejmuje decyzję o emisji.
Największe ryzyko powstaje wtedy, gdy wirtualny prezenter jest tylko widoczną częścią całkowicie autonomicznego systemu, który bez nadzoru pobiera wiadomości i natychmiast je publikuje.
Wówczas odbiorca widzi coś, co przypomina profesjonalny serwis informacyjny, ale za przekazem nie stoi rzeczywista kontrola dziennikarska.
Human oversight – człowiek ma pozostać w procesie
Jednym z ważnych mechanizmów AI Act jest koncepcja human oversight, czyli nadzoru człowieka.
Art. 14 AI Act odnosi ją przede wszystkim do systemów wysokiego ryzyka i zakłada możliwość skutecznego nadzorowania działania systemu oraz reagowania na nieprawidłowości. W opracowaniu źródłowym mechanizm ten został wykorzystany szerzej jako ważny punkt odniesienia dla działalności dziennikarskiej wykorzystującej AI.
W redakcji nie chodzi jednak wyłącznie o to, żeby „jakiś człowiek był w procesie”.
Nadzór powinien być realny.
Jeżeli redaktor dostaje 600 automatycznie wygenerowanych tekstów dziennie i jednym kliknięciem zatwierdza wszystkie bez możliwości ich przeczytania, trudno mówić o rzeczywistej kontroli.
Znaczenie ma jakość nadzoru, a nie samo stworzenie formalnego etapu „akceptacji”.
AI powinna pomagać dziennikarzowi, a nie usuwać odpowiedzialnego człowieka z procesu
Sztuczna inteligencja może znacząco zwiększać wydajność redakcji. Może przeszukiwać ogromne zbiory dokumentów, analizować dane, przygotowywać warianty tytułów i tworzyć pierwsze wersje prostych informacji.
Problem zaczyna się wtedy, gdy wraz z automatyzacją znika osoba, która naprawdę odpowiada za ocenę treści.
Prawo prasowe zostało zbudowane wokół założenia, że za działalnością dziennikarską stoją konkretni ludzie. To oni mają obowiązek dochowania szczególnej staranności, ochrony dóbr osobistych i sprawdzenia prawdziwości informacji.
AI takich obowiązków samodzielnie nie wykonuje w sensie prawnym i nie może ponieść konsekwencji za ich naruszenie.
Dlatego dla wydawcy kluczowe pytanie nie powinno brzmieć:
„Ile artykułów możemy napisać za pomocą AI?”
Znacznie ważniejsze jest:
„Kto zweryfikuje te artykuły i kto podejmie odpowiedzialną decyzję o ich publikacji?”
Podsumowanie
Sztuczna inteligencja może być dziś bardzo efektywnym narzędziem dziennikarskim, ale nie uzyskała statusu dziennikarza ani autonomicznego podmiotu odpowiedzialnego za publikowane treści.
Pamiętaj przede wszystkim, że:
- AI nie jest dziennikarzem w rozumieniu Prawa prasowego;
- tekst przygotowany przez AI powinien zostać objęty rzeczywistym procesem redakcyjnym i kontrolą człowieka;
- korzystanie z AI nie zwalnia dziennikarza z obowiązku szczególnej staranności i rzetelności;
- odpowiedzialności za błędy nie można przerzucić na sam algorytm;
- za naruszenie prawa spowodowane publikacją mogą odpowiadać osoby wskazane w art. 38 Prawa prasowego, a także wydawca;
- autonomicznie wygenerowana przez AI treść nie powoduje, że AI staje się twórcą posiadającym prawa autorskie;
- AI Act przewiduje szczególne obowiązki transparentności dotyczące m.in. deepfake’ów oraz tekstów AI publikowanych w celu informowania społeczeństwa o sprawach leżących w interesie publicznym;
- w przypadku tekstów dotyczących interesu publicznego wyjątek od obowiązku oznaczania może znaleźć zastosowanie, gdy materiał przeszedł weryfikację człowieka lub kontrolę redakcyjną i istnieje osoba fizyczna lub prawna ponosząca odpowiedzialność redakcyjną;
- niezależnie od minimum wymaganego prawem warto przyjąć własną politykę informowania odbiorców o istotnym wykorzystaniu AI.
Najbezpieczniejszym modelem jest więc AI-assisted journalism, a nie całkowicie autonomiczne dziennikarstwo: sztuczna inteligencja pomaga przygotować materiał, ale to człowiek ocenia fakty, ryzyko i zasadność publikacji oraz bierze za nią odpowiedzialność.
Podstawa prawna
art. 7 ust. 2 pkt 1, pkt 4–8, art. 12 ust. 1, art. 38 ust. 1 – ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe
art. 1 ust. 1 – ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych
art. 14, art. 50 ust. 4–5, art. 95, art. 113 – rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689 z dnia 13 czerwca 2024 r. w sprawie ustanowienia zharmonizowanych przepisów dotyczących sztucznej inteligencji oraz zmiany rozporządzeń (WE) nr 300/2008, (UE) nr 167/2013, (UE) nr 168/2013, (UE) 2018/858, (UE) 2018/1139 i (UE) 2019/2144 oraz dyrektyw 2014/90/UE, (UE) 2016/797 i (UE) 2020/1828 (akt w sprawie sztucznej inteligencji)
Tematy porad zawartych w poradniku
- AI w dziennikarstwie a odpowiedzialność
- oznaczanie treści AI w 2026 roku
- AI Act a materiały prasowe
- odpowiedzialność za artykuł napisany przez AI
- sztuczna inteligencja a Prawo prasowe