W praktyce ubezpieczeniowej jednym z najtrudniejszych zagadnień jest ustalenie, czy między wypadkiem ubezpieczeniowym a powstałą szkodą istnieje tzw. adekwatny związek przyczynowy. To właśnie on często decyduje o tym, czy odszkodowanie zostanie wypłacone w pełnej wysokości, w ograniczonym zakresie, czy w ogóle.
Zrozumienie tej zasady ma kluczowe znaczenie zarówno dla przedsiębiorców, jak i osób prywatnych. Pozwala lepiej ocenić, kiedy ubezpieczyciel może odmówić wypłaty świadczenia, a kiedy takie działanie będzie bezprawne.
Czym jest adekwatny związek przyczynowy?
Zgodnie z art. 361 § 1 Kodeksu cywilnego:
„Zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność tylko za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła.”
W skrócie oznacza to, że aby ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie, szkoda musi być normalnym (typowym, przewidywalnym) skutkiem wypadku ubezpieczeniowego.
Nie chodzi tu o każdy możliwy skutek – nawet jeśli faktycznie wynika z danego zdarzenia – lecz tylko taki, który w typowym przebiegu rzeczy może wystąpić.
Przykład praktyczny:
- 💡 Normalny skutek: Pożar w magazynie powoduje zniszczenie składowanego towaru.
- ⚠️ Brak adekwatnego związku: Pożar w sąsiednim budynku powoduje, że straż pożarna jadąc na akcję potrąca samochód pracownika firmy – mimo że zdarzenia są powiązane, szkoda w aucie nie jest typowym skutkiem pożaru objętego ubezpieczeniem.
Spór w doktrynie – czy adekwatny związek przyczynowy w ogóle ma znaczenie w ubezpieczeniach?
W polskiej nauce prawa ubezpieczeniowego toczy się od lat spór o to, czy adekwatny związek przyczynowy jest przesłanką odpowiedzialności ubezpieczyciela, czy raczej można go pominąć na rzecz innych kryteriów, np. tzw. bezpośredniości skutków.
Stanowiska skrajne – za i przeciw
- Przeciwnicy (np. E. Kowalewski, A. Cudna-Wagner) twierdzą, że w prawie ubezpieczeniowym związek przyczynowy pełni jedynie funkcję wyznaczenia granic szkody, a nie przesłanki odpowiedzialności. W praktyce ubezpieczyciel może więc określić w umowie, że odpowiada tylko za określone skutki, nawet jeśli wykraczają poza normalny związek przyczynowy.
- Zwolennicy pełnego stosowania (np. Z. Brodecki) uważają, że art. 361 § 1 k.c. ma zastosowanie w całości i nie można go wyłączyć w umowie. W takim podejściu każde ograniczenie odpowiedzialności wyłącznie do skutków bezpośrednich byłoby nieważne.
Teoria causa proxima i test condicio sine qua non
1. Causa proxima non remota spectatur
To podejście preferowane przez część autorów odrzucających adekwatny związek przyczynowy. Oznacza, że liczy się najbliższa, bezpośrednia przyczyna szkody, a nie odległe zdarzenia, które w jakimś stopniu również się do niej przyczyniły.
Przykład:
Jeżeli w wyniku burzy spada konar drzewa i niszczy samochód – causa proxima to uderzenie konara, a nie wcześniejsze osłabienie drzewa przez suszę.
2. Condicio sine qua non
To tzw. „test koniecznego warunku” – sprawdzamy, czy bez danego zdarzenia szkoda w ogóle by nie powstała.
Problem? Ten test obejmuje także skutki nietypowe i nadzwyczajne, więc sam w sobie jest zbyt szeroki i często prowadziłby do absurdalnych sytuacji.
Poglądy pośrednie – kompromis czy chaos?
Wielu autorów (np. A. Koch, M. Kaliński, M. Krajewski, B. Kucharski) zajmuje stanowisko pośrednie. Uznają oni, że:
- W niektórych ubezpieczeniach (zwłaszcza majątkowych) adekwatny związek przyczynowy może mieć znaczenie, ale nie zawsze jest konieczny.
- W praktyce często wystarczy test condicio sine qua non, bo zakres skutków jest i tak szczegółowo określony w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU).
- Jednak w przypadkach, gdy występuje zbieżność kilku przyczyn (np. katastrofa naturalna i błąd człowieka), warto badać, które skutki są „normalne”.
Dlaczego to w ogóle jest istotne?
Decyzja, czy stosować adekwatny związek przyczynowy, wpływa na:
- Zakres wypłacanego odszkodowania – czy obejmuje tylko typowe skutki, czy także nietypowe i odległe.
- Ryzyko ubezpieczyciela – im szerszy zakres, tym wyższe ryzyko i potencjalna wysokość składki.
- Pewność prawną – jasne zasady ograniczają spory sądowe i ryzyko nieprzewidzianych roszczeń.
Argumenty przeciwników stosowania adekwatnego związku przyczynowego w ubezpieczeniach
1. Odmienny charakter prawa ubezpieczeniowego
E. Kowalewski podkreśla, że prawo ubezpieczeniowe różni się od ogólnego prawa odszkodowawczego. W ubezpieczeniach:
- nie odpowiadamy za „cały majątek” poszkodowanego, lecz tylko za określony przedmiot lub interes ubezpieczeniowy,
- związek przyczynowy nie jest przesłanką powstania odpowiedzialności, lecz narzędziem do określenia przedmiotowych granic szkody.
Według Kowalewskiego, stosowanie art. 361 § 1 k.c. (normalność następstw) ma sens w przypadku odpowiedzialności sprawczej, ale nie ubezpieczeniowej. Zamiast tego proponuje on teorię causa proxima, która lepiej odpowiada specyfice świadczeń ubezpieczyciela.
2. Argumenty z treści innych przepisów
Krytycy wskazują m.in. na art. 826 § 4 k.c., który przewiduje obowiązek zwrotu kosztów poniesionych w celu ratowania przedmiotu ubezpieczenia. Gdyby art. 361 § 1 k.c. miał tu zastosowanie, te koszty byłyby normalnym następstwem wypadku i nie trzeba by ich odrębnie regulować.
3. Swoboda umów
A. Cudna-Wagner dodaje, że art. 361 k.c. ma charakter dyspozytywny – strony mogą go modyfikować w umowie. Możliwe jest więc:
- rozszerzenie ochrony na skutki niebędące normalnym następstwem wypadku,
- ograniczenie jej tylko do skutków bezpośrednich.
Według niej zakres obowiązku odszkodowawczego wynika przede wszystkim z definicji szkody i wypadku ubezpieczeniowego, a nie z ogólnych reguł kodeksowych.
Stanowiska pośrednie – szukanie elastyczności
A. Koch
- W niektórych umowach adekwatny związek przyczynowy ma pełne zastosowanie, w innych – praktycznie nie występuje.
- Pole analizy wyznacza już sama treść polisy i OWU, więc nie ma potrzeby badać normalności następstw, jeśli skutki są enumeratywnie wymienione.
- Gdy jednak skutki są wynikiem koincydencji przyczyn, kryterium normalności może być potrzebne.
M. Kaliński
- Postuluje istnienie związku częściowo normatywnego – oprócz powiązania wypadku ze szkodą wymaga się, aby istniała ważna umowa obejmująca dane ryzyko.
- Odrzuca pogląd, że wystarczy sam test condicio sine qua non, bo wtedy objęte byłyby również skutki nadzwyczajne.
- Dopuszcza stosowanie art. 361 § 1 k.c., o ile umowa nie stanowi inaczej.
M. Krajewski
- Podkreśla, że wypadek ubezpieczeniowy często ma charakter kauzalny – szkoda jest wypadkiem tylko wtedy, gdy wynika z przyczyny wskazanej w polisie (np. pożar).
- Sprzeciwia się zastępowaniu kryterium normalności kryterium bezpośredniości.
- Ostrzega, że rezygnacja z badania normalności następstw może prowadzić do absurdów – np. ubezpieczyciel od ognia odpowiadałby za wypadek wozu strażackiego jadącego do pożaru w innej lokalizacji.
B. Kucharski
- Przyjmuje, że w większości przypadków wystarczy condicio sine qua non i reguła interpretacyjna in dubio contra proferentem (wątpliwości w OWU na niekorzyść ubezpieczyciela).
- Kryterium normalności jest potrzebne tylko w wyjątkowych przypadkach.
- Ubezpieczyciel jako profesjonalista powinien jasno określać zakres ochrony, a nie korzystać z pozaumownych narzędzi ograniczania odpowiedzialności.
Stanowisko „pełne” – obowiązkowy adekwatny związek
Z. Brodecki stoi na stanowisku, że art. 361 § 1 k.c. ma zastosowanie w całości i nie można go wyłączyć.
Oznacza to, że:
- zawsze bada się, czy szkoda jest normalnym następstwem zdarzenia,
- klauzule ograniczające odpowiedzialność tylko do skutków bezpośrednich są nieważne,
- kryterium bezpośredniości można stosować tylko na etapie definiowania wypadku ubezpieczeniowego, ale nie w celu zawężenia odpowiedzialności.
Podsumowanie sporów doktrynalnych
- Brak jednomyślności – od pełnego odrzucenia adekwatnego związku przyczynowego po uznanie go za niezbędny element każdej sprawy.
- Problematyczna dyspozytywność art. 361 k.c. – część autorów uważa, że można go swobodnie modyfikować, inni – że jest semiimperatywny (obowiązuje w górnej granicy, można jedynie ograniczać zakres w dół).
- Skutki praktyczne – zbyt szerokie podejście grozi obejmowaniem ochroną szkód zupełnie oderwanych od zdarzenia ubezpieczeniowego.
Dlaczego art. 361 § 1 k.c. powinien mieć co najmniej semiimperatywny charakter?
W dyskusji nad adekwatnym związkiem przyczynowym w ubezpieczeniach często przewija się pytanie, czy art. 361 k.c.można swobodnie modyfikować w umowie (dyspozytywność), czy jednak ma on charakter semiimperatywny – tzn. obowiązuje w górnej granicy, a strony mogą jedynie zawężać zakres odpowiedzialności.
Stanowisko A. Śmiei
Autor ten uważa, że:
- § 1 art. 361 k.c. ma charakter semiimperatywny – nie można go całkowicie wyłączyć,
- celem adekwatnego związku przyczynowego jest utrzymanie odszkodowania w rozsądnych granicach,
- pozostawienie pełnej swobody umownej mogłoby prowadzić do sytuacji absurdalnych, np. włączenia do odpowiedzialności szkód pochodzących od siły wyższej, jeśli ta znalazłaby się w łańcuchu przyczyn.
Argumenty praktyczne
- Granica normalności następstw chroni przed „rozlaniem” odpowiedzialności ubezpieczyciela na skutki, które nie mają racjonalnego związku z wypadkiem.
- Włączenie skutków nietypowych i nadzwyczajnych mogłoby przekształcić umowę ubezpieczenia w rodzaj hazardu, w którym ubezpieczyciel odpowiada za zupełnie losowe szkody.
- Art. 361 § 1 k.c. jest fundamentem zasady zakazu wzbogacenia – odszkodowanie ma pokrywać stratę, a nie powodować zysk.
Przykłady absurdów przy braku adekwatnego związku
- „Tęczowe” ubezpieczenie – w OWU wpisano, że wypadkiem ubezpieczeniowym jest „wystąpienie tęczy”, a odszkodowanie przysługuje za każdą szkodę powstałą po jej pojawieniu się. Skoro tęcza nie powoduje żadnych uszczerbków, przyznanie odszkodowania za skutki powstałe w jej „łańcuchu” byłoby czystym hazardem.
- Strażacka kolizja – przykład M. Krajewskiego: ubezpieczenie od pożaru obejmuje również szkodę spowodowaną przez wóz straży pożarnej jadący do pożaru w innej miejscowości. Brak adekwatnego związku – szkoda w pojeździe nie jest normalnym skutkiem pożaru w ubezpieczonym budynku.
Adekwatny związek przyczynowy jako wymóg ustawowy
Zgodnie z definicją zdarzenia losowego i działalności ubezpieczeniowej (art. 3 ust. 1 pkt 57 i art. 4 ustawy o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej):
- ochrona ubezpieczeniowa dotyczy skutków zdarzeń losowych powodujących uszczerbek,
- uszczerbek ten powinien mieścić się w granicach normalnych następstw.
Z tego wynika, że:
- nawet bez odwoływania się do art. 361 k.c., konstrukcja prawna ubezpieczenia implikuje konieczność badania, czy szkoda jest typowym skutkiem zdarzenia,
- ubezpieczyciel nie może dowolnie określać wypadku w sposób obejmujący skutki zupełnie oderwane od przyczyny.
All risk a związek przyczynowy
W ubezpieczeniach typu all risk zakłada się, że każde zdarzenie, które spowoduje szkodę (poza wyłączeniami), jest objęte ochroną.
Jednak nawet w tym modelu:
- przyczyna szkody musi być normalnie zdolna do jej wywołania,
- brak badania adekwatności nie oznacza, że można objąć ochroną skutki zdarzeń, które w normalnym toku nie powodują szkody.
Zakaz wzbogacenia a adekwatny związek przyczynowy
Art. 824¹ k.c. wprowadza zasadę, że odszkodowanie nie może przekraczać wartości szkody.
Bez kryterium normalności następstw:
- „wartość szkody” mogłaby być ustalana dowolnie przez strony, nawet w odniesieniu do skutków całkowicie przypadkowych,
- prowadziłoby to do wypłaty świadczeń za zdarzenia niepowiązane w sensie typowym z wypadkiem ubezpieczeniowym.
Wnioski z analizy stanowisk
- Pełne wyłączenie adekwatnego związku przyczynowego jest ryzykowne – grozi objęciem ochroną skutków absurdalnych lub całkowicie oderwanych od zdarzenia.
- Semiimperatywny charakter art. 361 § 1 k.c. wydaje się kompromisem – chroni interes publiczny i stabilność rynku, a jednocześnie pozwala na umowne zawężenie odpowiedzialności.
- Definicja zdarzenia losowego i działalności ubezpieczeniowej w praktyce wymusza badanie, czy skutek jest normalnym następstwem wypadku.
Moje stanowisko i rekomendacje
Analiza sporów doktrynalnych pokazuje, że brak jednej, uniwersalnej reguły dla wszystkich rodzajów ubezpieczeń. Jednak biorąc pod uwagę:
- treść art. 361 k.c.,
- definicję zdarzenia losowego z ustawy o działalności ubezpieczeniowej,
- praktyczne skutki braku adekwatnego związku,
dochodzi się do wniosku, że w ubezpieczeniach majątkowych adekwatny związek przyczynowy powinien co do zasady być przesłanką odpowiedzialności ubezpieczyciela.
Wyjątkiem mogą być jedynie sytuacje, gdy:
- umowa typu all risk wprost obejmuje skutki wszystkich zdarzeń (poza wyłączeniami),
- lub gdy strony zgodnie ograniczyły odpowiedzialność do skutków bezpośrednich, ale mieszczących się w granicach normalności następstw.
Dlaczego to podejście jest optymalne?
- Ogranicza ryzyko nadużyć – ubezpieczyciel nie może odpowiadać za szkody całkowicie przypadkowe.
- Chroni zasadę zakazu wzbogacenia – odszkodowanie pokrywa faktyczną szkodę, a nie jest dodatkowym zyskiem.
- Zapewnia spójność z ustawą – ochrona dotyczy skutków zdarzeń losowych powodujących uszczerbek.
- Ułatwia rozstrzyganie sporów – jasne kryterium „normalności” pozwala uniknąć interpretacji skrajnie szerokich lub dowolnych.
Przykłady zastosowania w praktyce
Przykład 1 – pożar hali produkcyjnej
Stan faktyczny: Zakład produkcyjny w Piotrkowie Trybunalskim ubezpieczony od ognia. Pożar niszczy część maszyn. Podczas akcji gaśniczej pęka rura wodociągowa w sąsiednim budynku i zalewa magazyn z innego przedsiębiorstwa.
Analiza:
- Maszyny w spalonej hali – normalny skutek pożaru (odszkodowanie należy się).
- Zalanie magazynu innej firmy – brak adekwatnego związku (szkoda wynika z koincydencji innych przyczyn).
Przykład 2 – wichura a uszkodzenie sprzętu elektronicznego
Stan faktyczny: Firma IT w Sopocie ubezpiecza biuro od szkód spowodowanych wichurą. Podczas silnego wiatru spada drzewo i uszkadza dach, a w trakcie prac naprawczych pracownik firmy budowlanej przewraca komputer.
Analiza:
- Uszkodzenie dachu – normalny skutek wichury (odszkodowanie należy się).
- Zniszczenie komputera – brak adekwatnego związku (przyczyną jest błąd człowieka podczas naprawy, a nie sama wichura).
Przykład 3 – ubezpieczenie typu all risk
Stan faktyczny: Sklep jubilerski w Krakowie ubezpiecza mienie w formule all risk. W trakcie zwykłego dnia klient potyka się o dywan, przewraca gablotę i uszkadza biżuterię.
Analiza:
- Brak potrzeby badania adekwatnego związku – umowa obejmuje wszystkie szkody materialne, chyba że OWU przewiduje wyłączenie (np. rażące niedbalstwo pracownika).
Podsumowanie
- Adekwatny związek przyczynowy pełni kluczową rolę w określaniu, które szkody są objęte ochroną ubezpieczeniową.
- W ubezpieczeniach majątkowych powinien on być zasadą, z możliwością modyfikacji wyłącznie w dół, w granicach normalności następstw.
- Brak adekwatnego związku powinien co do zasady wyłączać odpowiedzialność ubezpieczyciela.
- Umowy all risk nie eliminują całkowicie potrzeby oceny przyczynowości – nadal trzeba badać, czy zdarzenie mogło w normalnym toku powodować dany uszczerbek.
Podstawa prawna
- art. 361 § 1 i 2, art. 472, art. 805, art. 824¹, art. 826, art. 827, art. 807 – Kodeks cywilny
- art. 3 ust. 1 pkt 57, art. 4 – ustawa z dnia 11 września 2015 r. o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej
Tematy porad zawartych w poradniku
- adekwatny związek przyczynowy w ubezpieczeniach
- ograniczenie odpowiedzialności ubezpieczyciela
- art. 361 k.c. w praktyce ubezpieczeniowej
- all risk a przyczynowość
Przydatne linki do źródeł urzędowych
- https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU19640160093/U/D19640093Lj.pdf – Kodeks cywilny
- https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20150001844/U/D20151844Lj.pdf – ustawa o działalności ubezpieczeniowej i reasekuracyjnej
- https://uokik.gov.pl – Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów